Są takie momenty w życiu, które sprawiają, że człowiek nagle przestaje iść do przodu.
Nie z wyboru – raczej dlatego, że wszystko, co jeszcze wczoraj było oczywiste, nagle
zmienia swój kształt. Doświadczenie straty ciąży lub dziecka jest jednym z takich momentów.
I choć każda historia wygląda inaczej, wiele osób
W takich momentach często pojawia się cisza. Taka, w której trudno znaleźć słowa, ale też
taka, która potrafi ciążyć. Właśnie dlatego tak ważne jest, by mówić o stracie – nie dlatego,
że rozmowa ma być lekarstwem, ale dlatego, że może stać się formą troski o siebie.
Mówienie porządkuje to, co trudne
Psycholodzy od lat podkreślają, że nazwanie tego, co czujemy, działa jak uporządkowanie
szuflady pełnej rzeczy, których nie mieliśmy siły dotknąć.
Nie chodzi o wielkie wyznania. Nie chodzi o to, żeby od razu opowiadać całą swoją historię.
Chodzi o momenty, w których człowiek pozwala sobie pomyśleć: „to, co czuję, ma
znaczenie”.
Badania nad regulacją emocji pokazują, że kiedy obrazujemy swoje przeżycia w słowach,
maleje napięcie w ciele. Układ nerwowy traktuje to jak sygnał bezpieczeństwa. To dlatego
wielu rodziców mówi, że pierwszy krok bywa najtrudniejszy – ale przynosi ulgę.
Rozmowa tworzy przestrzeń, w której nie jesteśmy sami.
W żałobie często pojawia się przekonanie: „nikt nie zrozumie tego tak jak ja”.
I jest w tym jakaś prawda – strata jest zawsze osobista. Ale jednocześnie niesie w sobie coś
uniwersalnego. Kiedy mówimy o niej, nawet po cichu, nawet z trudem, otwieramy małe okno,
przez które ktoś może nas zobaczyć i usłyszeć.
W psychologii mówi się o „ko-regulacji” – o tym, że emocje łatwiej się niosą, gdy ktoś obok po
prostu jest. Czasem wystarczy rozmowa z jedną zaufaną osobą. Czasem -zapisanie kilku
zdań w notesie. To również forma bycia w kontakcie.
Słowa dają nadzieję – nawet jeśli brzmią bardzo cicho.
Żałoba nie jest procesem liniowym. Łagodnie opisuje to tzw. model podwójnego procesu:
człowiek po stracie oscyluje między chwilami, w których wraca do bólu, a momentami, w
których próbuje odnaleźć się w codzienności. Ta „oscylacja” jest naturalna. Rozmowa o
stracie pomaga nadać sens temu ruchowi tam i z powrotem.
Nie ma dobrego ani złego tempa. Nie ma poprawnych słów.
Jest jednak coś, co powtarza się u bardzo wielu osób: kiedy zaczynają mówić, nawet
nieśmiało, często pojawia się poczucie ulgi, a czasem – delikatnej nadziei, że ten czas
można przejść, krok po kroku.
Jeśli jesteś w miejscu, w którym trudno znaleźć słowa
Możliwe, że nie wiesz, jak zacząć.
Możliwe, że nie masz siły na długie rozmowy.
Możliwe też, że potrzebujesz więcej ciszy niż słów – i to jest w porządku.
Mówienie o stracie nie jest zadaniem.
To raczej zaproszenie, które możesz podjąć wtedy, kiedy uznasz to za właściwe.
Ale dobrze wiedzieć, że taka możliwość istnieje. I że są przestrzenie, w których ta rozmowa
jest bezpieczna.
Na koniec – jeśli zechcesz zrobić kolejny krok…
W Fundacji Gonito tworzymy materiały, które pomagają nazwać emocje, uporządkować
myśli i odnaleźć się w tym trudnym fragmencie życia. W naszych e-bookach znajdziesz
zarówno rzetelną wiedzę psychologiczną, jak i ciche towarzyszenie – takie, które nie ocenia i
niczego nie przyspiesza.
Jeśli szukasz przestrzeni, w której można być w swoim tempie i w swoim doświadczeniu,
otwarta jest również bezpłatna grupa wsparcia w Poznaniu, prowadzona w ramach projektu
„Droga ku ukojeniu”. To spotkania dla wszystkich, którzy doświadczyli trudności związanych
z ciążą, poronieniem, martwym urodzeniem lub śmiercią dziecka tuż po porodzie. Można
przyjść z historią, z pytaniami, z ciszą – każda forma obecności jest tam mile widziana.
Jeśli masz ochotę, możesz obserwować nas w mediach społecznościowych.
Czasem sama świadomość, że istnieje miejsce, w którym nikt nie zostaje sam ze swoją
stratą, przynosi odrobinę ulgi.
Autor:
Natalia Szymankiewicz – wolontariusz
